niedziela, 25 października 2009

pisze Garczynski sprzecznosciach, ...

— mimo starań nie potrafi go ukoić (np. Hymn — Smutno mi, Boże Słowackiego, powst. 1836, druk 1839). To swoiste .„równouprawnienie" Boga i człowieka — swoiste, bo niecałkowicie pełne przecie, stanowiące coś w rodzaju „ograniczonej suwerenności" człowieka — nie prowadzi jednak jeszcze do zharmonizowanej wizji świata, nadal oparta jest ona na konfliktowych sprzecznościach, na kolizjach. Historia przynosi rozczarowania. Na przykład: zaufanie do Boga, na którym opierała się początkowo poezja powstania listopadowego — wszak po stronie powstańców była w ich odczuciu bezwzględna słuszność — znika w wyniku jego klęski; Garczyński pisze: „ludzie Boga bliscy, / A przecież wiecznie wzgardzeni od Boga!". Próby zharmonizowania dwóch tych sfer — Boga i „historii ludzkiej" — przynoszą dalsze etapy ewolucyjne romantyzmu. I dzieje się to — zgodnie z centralnymi zainteresowaniami romantyzmu — na terenie „odczytywania historii", w obrębie romantycznej historiozofii.