niedziela, 25 października 2009

z podobnymi swojego ...

SCENA V. Zbyszko dyskretnie wślizguje się do domu i usiłuje ukradkiem wejść do swojego pokoju, aby odespać „przelumpowaną" noc. Hesia z ciekawością wypytuje go o szczegóły kawiarnianej zabawy, a gdy ten opędza się od niej – głośnym krzykiem powiadamia matkę o powrocie marnotrawnego syna i domaga się, aby poszedł do pracy. Równocześnie strofuje Melę za rak pilności, a Hesię – za podarte kalosze. Zbyszko broni się przed zarzutami matki, dowodząc że chodzi do kawiarni, gdyż odczuwa potrzebę „wymiany myśli" z ludźmi podobnymi sobie.