Zupełnym wyjątkiem w świecie kobiecym polskiego romantyzmu jest Telimena, postać bez precedensu, ale nie bez analogii, której znowu dostarczy Fredro w osobie Podstoliny w Zemście. Bohaterka wzięta niewątpliwie ze środowiska typów komediowych, ale zobrazowana nie metodą satyrycznej łatwizny, lecz dzięki subtelnemu wniknięciu w psychikę tego rodzaju kobiety Nie znamy jej przeszłości, ale jest rzeczą zastanawiającą, że od pierwszego jej pojawienia się wszyscy obdarzają ją tytułem: pani. Nie jest rozwódką, skoro karci Zosię za to, że ta uderza okiem w prawo i w lewo niczym rozwódka, pozostaje więc tylko wniosek, że jest wdową pragnącą jak najszybciej znaleźć nowego męża, aby ustabilizować sobie życie we własnym domu. Zupełnie tak, jak Podstolina. Inną postacią bez precedensu jest Zosia z Pana Tadeusza, którą twórca obdarzył wszelkimi możliwymi pięknościami ducha i ciała aż do uwznioślonego obrazu, kiedy to w polonezie „śród traw i kwiatów krąży niewidzialnym lotem, rządząc tańcem, jak anioł nocnych gwiazd obrotem".