wtorek, 3 listopada 2009

i jak Wspolnota ...

Dom polski jako „kanał", którym przekazywana jest narodowa tożsamość, przejął funkcje, jakie w niepodległej Polsce przed rozbiorami pełniły w znacznej mierze instytucje publiczne i państwowe. Dom i rodzina stanowią komórkę izolowaną od zewnętrznego świata podobnie jak na Zachodzie, ale owa izolacja ma zasadniczo odmienne znaczenie. Gdy A. Kraushar, ongiś uczestnik powstania styczniowego, ze zgrozą wspomina odwiedziny carskiego urzędnika podkreślając ich niemal świętokradczy charakter — po raz pierwszy bowiem stopa carskiego sługi przekracza progi polskiego domu — daje tym samym dowód, że dom ów był twierdzą i świątynią narodową zamkniętą przed zaborcami, ale nie miejscem, gdzie jednostka izoluje się na łonie rodziny od współrodaków. Rodzina staje się — jako przykład autentycznych więzi — modelem narodowej „gminy". Do owej wspólnoty — jesteśmy bowiem wszyscy braćmi, synami jednej matki — przyciągani bywają i obcy przybysze, Zydzi, Niemcy, Czesi... Dom polski okazuje się bowiem „domem otwartym", w przeciwieństwie do ekskluzywizmu rodziny zachodnioeuropejskiej. Wyłączony zeń będzie przedstawiciel zaborczej władzy państwowej, ale nie współrodak. Dom jest przy tym świątynią ojczyzny wygnanej z ulic i placów, tam przechowuje się narodowe pamiątki: barski ryngraf, szablę spod Raszyna, czako podchorążych, kajdany sybiraków. Strażniczką zaś patriotycznego znicza jest kobieta: matka, siostra, narzeczona. Ona też symbolicznie reprezentuje Ojczyznę w jej walorach uczuciowych, w ucisku i utrapieniu potrzebującą pomocy i odwołującą się do męskiej rycerskości i honoru. Patriotyczne zadania domu rodzinnego umacniają ciągłość międzypokoleniową. Zapewnia ją nie tyle dziedziczenie dóbr materialnych (jak w „klasycznej" rodzinie mieszczańskiej), ile przekazywanie tradycji narodowej. Ucieczka z domu, bunt przeciw autorytetowi rodziców to prawie odstępstwo od polskości i zdrada ojczyzny. Historia i przeszłość wyrażające się właśnie więzią międzypokoleniową są bowiem naszym wspólnym bogactwem. Zresztą i obrona gniazda rodzinnego (ziemi) przekazywanego z ojca na syna to znacznie więcej niż samo dziedziczenie majątku, to przede wszystkim obrona placówki narodowej, której grozi zalew obcego żywiołu. Czasem, jak wiemy z Placówki Prusa, chłop urnie lepiej bronić ojcowizny niż łatwo jej się pozbywający szlachcic... Wspólnota rodzinna wyrażająca się w obrazie rodzinnego domu, dworu, dworku czy nawet wiejskiej chaty to także układ opierający się destrukcyjnemu działaniu despotyzmu, niszczącemu wszelkie więzi organiczne w rodzinie. Dom opiera się nie tylko zakusom azjatyckiego despotyzmu, opiera się także destrukcyjnemu wpływowi idei rewolucyjnych, głoszących wyzwolenie jednostki z wszelkich więzi organicznych, z obowiązków wobec tradycji i społeczności (religii i ojczyzny). Jest zatem wrogi i zaborcom, i wyrosłej z jakobińskiej rewolucji Europie handlarzy i przekupniów. Dom polski zazwyczaj promienieje ciepłem idylli. Stosunki między „ojcami" i „dziećmi" układają się harmonijnie, zgodnie ze złagodzonym, nieautorytarnym modelem patriarchalnym. Obejmują zresztą nie tylko ścisłą rodzinę, ale i służbę, także poczciwych kmiotków, wieśniaków, chłopków etc., gdyż zazwyczaj jest to dwór lub dworek otoczony wieńcem lip, z gankiem, na którym dobry pan i jego pełna anielskich cnót małżonka przyjmują gromadę wiejską niosącą żniwny plon. Polska bowiem jawi się jako tysiąckrotnie powiększona i zgodnie żyjąca wielka rodzina o hierarchicznej strukturze łagodzonej wzajemną miłością i wymianą usług (ten obraz ucierpi straszliwie wskutek rabacji). I rzeczywiście dla iluż rodów szlacheckich domowa historia splata się z historią narodu w nierozłączne pasmo, co zaświadczają portrety przodków w strojach spod Wiednia i Chocimia, ich wiszące na ścianach koncerze i karabele spod Kircholmu i Pskowa, przechowywane w alkierzu nadania Batorych, Wazów i Sobieskich. Owa historia domowa — historia narodu to zarazem przedmiot nieskończonych opowieści i gawęd. Historia ta podawana jest z ust do ust z piętnem wiarygodności, której nie posiadają źródła pisane, „martwe księgi".