wtorek, 3 listopada 2009

romantycznego. sprzezone powodu ...

Znany już klasykom tragizm namiętności został zinterpretowany przez Mochnackiego w duchu antropologii romantycznej i współbrzmiał z koncepcją człowieka zbuntowanego, romantycznego indywidualisty (m. in. rozprawka O trajedii „Harald", 1827). Oparciem dla teorii tragizmu Mochnackiego przed r. 1830 był mediewizm, ujmujący wieki średnie jako epokę wielkich indywidualności o uczuciach gwałtownych i namiętnych. Pisał Mochnacki, że „do tragedii [...} potrzeba historii", a w recenzji Mnicha J. Korzeniowskiego (1830) wyłożył istotę nowożytnej tragiczności. Teza, iż „zasada historii jest także zasadą tragedii", ujmuje tragizm jako kategorię historiozoficzną, jako analogię między dziejami a literaturą tragiczną, i zakłada, że prawa losu historycznego są identyczne z prawami tragedii, przeto dialektyczna struktura dziejów oparta na grze przeciwieństw (woli człowieka, w której obręb wchodzą „charaktery, namiętności, święte cnoty i wielkie zbrodnie" — i konieczności, będącej objawieniem rządu opatrzności") powinna znaleźć artystyczny odpowiednik w kompozycji tragedii: w grze kontrastów. Mochnacki preferował w teatrze współczesny repertuar tragiczny, który winien być jego zdaniem „szkołą moralną i estetyczną" (Z powodu trajedii „ Wallenstein" Schillera, 1830; O Hamlecie, 1830). Wojująca i postulatywna koncepcja tragizmu Mochnackiego, ukazująca zmaganie się dwóch „atomów" dziejów historycznych: „wolnego czynu" i „wyższego musu", łączyła się z romantyczną koncepcją literatury i sztuki naśladującej twórczą zasadę natury, w której egzystują sprzężone ze sobą przeciwieństwa: skończoność i nieskończoność, wolność i konieczność, genialność i rzemiosło. Najwyżej ocenił Marię Malczewskiego, w której za postać tragiczną uznał Wojewodę knującego zbrodnię, co kojarzyło się mu z „północną godziną Szekspira, rodzicielką wielkich tragicznych wrażeń". Tragizm jako zasada rzeczywistości przedstawionej w literaturze stanowił dla Mochnackiego jedynie idealny wzorzec, możliwy do zrealizowania w przyszłości w praktyce literackiej polskiego romantyzmu. Z perspektywy powstania 1830 r. Mochnacki odkrył nowy podmiot dziejów tragicznych: ludowe, rewolucyjne masy walczące o wolność narodu, i uznał je za wcielenie człowieka romantycznego. Powstanie listopadowe ucieleśniło zdaniem Mochnackiego filozoficzną tezę, że tragizm jest zasadą historii, i stanowiło wyraz bezpośredniego związku między buntem w estetyce a buntem politycznym.